„Baranek” Christophera Moore’a jest jedną z książek, których zdecydowanie nie powinno się czytać w miejscach publicznych. Niestosowanie się do tego zalecenia skutkować może niezapowiedzianymi wybuchami śmiechu, które prowadzą z kolei do niekontrolowanego łzawienia, duszności, a nawet odgłosów, które rodzaj ludzki powinien zostawić w epoce kamienia łupanego. Mimo wszystko “Baranka” trzeba, powtarzam, TRZEBA, przeczytać.
Autor pochodzi z Ohio w Stanach Zjednoczonych, jednak od wieku 19 lat jest Kalifornijczykiem. To człowiek o rozległych zainteresowaniach i szerokim wachlarzu doświadczeń. Pracował w wielu zawodach, co chętnie wykorzystuje podczas pisania powieści.
„Baranek”, zwany również „Ewangelią wg Biffa”, opowiada dzieje Chrystusa. Nie skupia się jednak na życiu dorosłym, ale na tym, jak Mesjasz stał się takim, jakim go znamy. Poznajemy Jego dzieciństwo i młodość z najbardziej wiarygodnego źródła – najlepszego przyjaciela Jezusa, Biffa, którego Anioł Razjel wskrzesza, by napisał kolejną ewangelię. Powieść pokazuje, że Syn Boży nie zawsze czuł się stworzony do wyższych celów. Jak każdy z nas przeżywał rozterki i radził sobie z przeróżnymi problemami, dzięki czemu stał się bardziej ludzki, taki jak my – czy to nie najlepszy wzór bohatera?
Jak wszystkie powieści Christophera Moore’a, „Baranek” napisany jest z wybitnym poczuciem humoru. Dowcip jest ostry, inteligentny. Po jednorazowym przeczytaniu prawdopodobnie nie wychwycimy wszystkich „smaczków”, dlatego polecam zajrzeć do powieści ponownie po jakimś czasie.
Choć temat powieści może być dość kontrowersyjny, jest to książka warta przeczytania. Otwiera oczy na wiele spraw, takich jak podejście do wpajanych od dziecka ideałów i ich przemianom pod wpływem wieku i doświadczenia. Widzimy też przykład niesamowitej przyjaźni, chłopców, którzy razem dorastają i stają się mężczyznami, którzy trwają przy sobie mimo tego,że ich drogi powoli się rozchodzą. Choć chwilami towarzysze skrajnie się od siebie różnią, nie da się ukryć, że wzajemnie się uzupełniają.
Pogratulować należy tłumaczowi, który świetnie poradził sobie ze swoim zadaniem. Piotr Cholewa doskonale przełożył na polski wszelkie żarty, zachowując ich oryginalny sens i równocześnie nie odbierając go w naszym języku.
„Baranek” Christophera Moore’a jest według mnie książką, którą warto przeczytać – zarazem bawi i uczy. Ma jednak jedną poważną wadę – zdecydowanie zbyt szybko się kończy.
