„Klin” – Joanna Chmielewska

Możliwe, że w wyniku własnych, niepoczytalnych czynów zginę tragiczną śmiercią, ale już mi wszystko jedno! Będę popełniać te szaleństwa konsekwentnie i do końca!…

Kilka lat temu obejrzałam stary, jeszcze czarno-biały, polski film o tytule „Lekarstwo na miłość”. Wspaniała gra wielkich aktorów, jak również urokliwy klimat życia bez wszechobecnego dziś pośpiechu, oczarowały mnie bez reszty. Dlatego jakiś czas później wzięłam do ręki „Klin” Joanny Chmielewskiej, na podstawie którego powstał powyższy film.

Miłośników „Lekarstwa na miłość” należy ostrzec, iż film znacząco odbiega od książki. Myślę jednak, że nie ma to większego znaczenia, jeśli uwzględnimy w ocenie fakt, że zarówno powieść, jak i scenariusz do filmu wyszły spod pióra tej samej autorki. Widać to już po wypowiedziach bohaterów, które charakteryzują się błyskotliwością i poczuciem humoru.

Jeśli chodzi o fabułę, jest ona niesamowicie zawiła. Joanna, główna bohaterka, targana jest silnymi emocjami – znajduje się na granicy między wielką miłością a złamanym sercem. Pewnego razu w rozmowę telefoniczną z przyjaciółką włącza się tajemniczy nieznajomy o pięknym, obezwładniającym głosie. Kiedy Joanna wkracza na odpowiednią drogę do uwolnienia się od poprzedniego obiektu westchnień, mężczyzna znika, nie zostawiając nawet imienia. Kobieta postanawia go odnaleźć, a przy okazji wpada na trop kolejnej tajemnicy.

Powieść jest na tyle złożona i zagadkowa, że nigdy nie jestem w stanie zapamiętać każdego szczegółu. To umożliwia świetną zabawę za każdym razem, kiedy wracamy do „Klinu”. Lektura ta może stanowić rozrywkę dla przeróżnych grup czytelników. Fani romansów odkryją niesłychaną przyjemność w śledzeniu perypetii miłosnych bohaterki; miłośnicy kryminałów mogą sprawdzić swój intelekt, próbując odkryć rozwiązanie przed zakończeniem powieści; wreszcie entuzjaści komedii będą zanosić się śmiechem przy niebanalnych komentarzach bohaterki.

Joanna Chmielewska nie bez powodu nazywana jest Królową Polskiego Kryminału. Jeśli chcemy zacząć swoją przygodę z jej twórczością, „Klin” jest ku temu idealnym powodem.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij