„Król Kruków” – Maggie Stiefvater

Długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki. Za długo. W końcu pod ostrzałem entuzjastycznych nalegań przyjaciółki wypożyczyłam ją. I zaczęłam czytać. Okazało się, że „Król Kruków” budzi wiele przemyśleń, w tym „DLACZEGO DOPIERO TERAZ?!”. Ale do rzeczy.

„Król Kruków” wyszedł spod pióra Maggie Stiefvater 18 września 2012 roku, w Polsce wydany został 19 czerwca 2013. Jest to powieść fantastyczna, której akcja toczy się współcześnie w małym miasteczku w Zachodniej Wirginii o nazwie Henrietta.

Blue jest córką wróżki, mieszka w domu wypełnionym po brzegi kobietami widzącymi przyszłość i angażującymi się w kontakty ze zmarłymi. Choć sama nie jest wróżką, silnie wpływa na ich zdolności – jest to potężna, choć niedoceniana moc. W tym samym miasteczku znajduje się Aglionby, szkoła dla chłopców, której uczniowie są aroganckimi, samolubnymi dziećmi bogaczy. Uczęszcza do niej jednak troje chłopców, którzy zajmują się innymi rzeczami niż ich rówieśnicy – Gansey, Ronan i Adam poświęcili się poszukiwaniu linii mocy oraz legendarnego króla Glendowera. Losy czworga nastolatków splatają się, dając początek przygodzie ich życia.

Z sięganiem po powieści fantasy wiąże się niebezpieczeństwo, że tematyka okaże się żywcem ściągnięta z innej, podobnej książki. „Król Kruków” jest jednak wyjątkowy – nie przypominam sobie książki, która łączyłaby w sobie magię z rzeczywistością w podobny sposób lub której akcja realizowałaby się w takich miejscach. Tematyka jest niezaprzeczalnie unikalna.

Ponadto nie można pominąć poruszanych problemów. Blue odkrywa rodzinne sekrety, poznaje przyjaciół, których nie do końca akceptuje jej matka… Ma też pewne problemy sercowe. Oczywiście żaden zwykły śmiertelnik nie wczuje się w pełni w sytuację bohaterki o magicznej naturze, ale kto wie, może odnajdzie dla siebie choć małą radę?

Czytając różne książki, zwracam uwagę na tłumaczenie i bywa, że nie jestem co do niego całkowicie przekonana. Tutaj jednak tłumacz spisał się na medal – nie zauważyłam żadnych nieścisłości czy niedociągnięć.

„Król Kruków” nie jest zwykłą książką. To książka-układanka, w której po kolei rozpoczynają się różne, pozornie niepasujące do siebie wątki, splatają się ze sobą na chwilę, by znów się rozejść i na końcu stworzyć jedną logiczną całość. Powieść czyta się jednym tchem, w każdej chwili wydartej siłą z pośpiechu dnia codziennego. Mam do niej tylko jedno, acz poważne zastrzeżenie – czytając w autobusie, bardzo łatwo można przegapić swój przystanek…

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij