Po drugą część „Małego Licha” Marty Kisiel zawędrować trzeba na dział literatury dziecięcej. Bajeczka dla dzieci? Nic z tych rzeczy. Obie części powieści o przygodach Bożka są jak filmy Disneya – fantastyczna rozrywka dla całej rodziny. Jak tylko skończyłam czytać, książka powędrowała do dwunastoletniej siostry, a potem trafi na półkę mamy. Każda z nas znajdzie tam coś dla siebie.
Podobnie jak „Tajemnica Niebożątka”, „Anioł z kamienia” cechuje się dość mrocznym, jak na powieść dziecięcą, nastrojem. Czarne charaktery są tajemnicze i niepokojące. Marta Kisiel wspaniale buduje napięcie, sprawiając, że nie możemy oderwać wzroku od tekstu, w mgnieniu oka przerzucając kolejne strony, przez co powieść kończy się o wiele szybciej, niż moglibyśmy się spodziewać.
Nie mogę nie wspomnieć o genialnej kreacji bohaterów. Każdy z nich, człowiek, anioł, czy glut, ma całkowicie unikalną, wyrazistą osobowość. Od radosnego dziecka, przez mrukliwego anioła, aż po przerażającego (z pozoru) demona cmentarnego, Marta Kisiel tworzy świeże, złożone postacie, których nie znała wcześniej polska literatura.
Fabuła w książkach naszej ulubionej Ałtorki nigdy nie była oczywista i przewidywalna. Dzięki zwięzłości stylu w powieści o standardowej objętości zmieści się wiele wydarzeń i kilka zaskakujących zwrotów akcji. Pozwala to przenieść się do świata przedstawionego, stać się jego częścią i razem z nimi przeżywać kolejne przygody.
I wreszcie ilustracje autorstwa Pauliny Wyrt, podobnie jak w „Tajemnicy Niebożątka”. Okładka z daleka przyciąga wzrok, nie tylko dzięki swojej urodzie, ale także z powodu unikalnego stylu. Przeważające ciemne barwy doskonale oddają nastrój powieści. Ilustracje powodują wzmożenie efektu, jaki wywiera tekst, będąc dodatkowo urozmaiceniem dla młodszych czytelników.
Do wszystkich książek Marty Kisiel wracam lub wracać będę, ale do „Anioła z kamienia” szczególnie szybko. W grudniu, przed świętami. W końcu jest dopiero koniec października, śniegu za oknem brak, a ja już mam ochotę pakować prezenty i śpiewać kolędy. Doprawdy, alleluja.
