Silas. Lubię go. Lubię jego kojący głos i dobre maniery. A także nos – tego jego paskudnego nochala.
Po przeczytaniu książki Colleen Hoover zatytułowanej “Confess”, zainteresowałam się innymi powieściami tej autorki. Trafiłam na opis powyższej pozycji i bardzo mnie zainteresowała. Na szczęście koleżanka jest fanką Colleen Hoover, więc długo szukać nie musiałam 🙂
Powieść ta powstała we współpracy z Tarryn Fisher, która, podobnie jak wspomniana już Colleen Hoover, ma na swoim koncie kilka bestsellerów. “Never Never” również znajduje się na liście sukcesów obu autorek. O uznaniu, jakim cieszy się w Polsce, świadczy choćby to, że w 2016 została mianowana Książką Roku Lubimyczytać.pl.
Akcja powieści toczy się współcześnie w Nowym Orleanie. Główni bohaterowie są… No właśnie, kim oni właściwie są? Pytanie względnie proste. Problem w tym, że oni sami tego nie wiedzą. Pewnego dnia Silas i Charlie budzą się, nie pamiętając siebie nawzajem, swoich bliskich, żadnych momentów ze swojego życia. Są czystymi kartami, parą nastolatków zagubioną w świecie, świadomą jedynie, że kiedyś znaczyli dla siebie naprawdę wiele. W jaki sposób dotrzeć do prawdy?
Fakt, że bohaterowie utracili pamięć, pozwala czytelnikom poznać ich od samego początku, obserwować, jak ponownie kształtują się ich osobowości. Ich zadaniem jest dowiedzieć się o sobie wszystkiego, co możliwe. Wykorzystują do tego dzienniki, listy, informacje zaczerpnięte od znajomych i bliskich. Możemy oglądać ich reakcje na to, jakimi ludźmi byli i jak traktowali innych.
Książka z każdą stroną staje się bardziej wciągająca, wciąż stawia nowe pytania przed bohaterami i czytelnikami. Kiedy już myślimy, że wszystko się wyjaśni, nagle pojawia się jakiś element, który burzy wszystko. Akcja trzyma w napięciu właściwie bez przerwy, jednak pojawiają się momenty, kiedy serce zaczyna szybciej bić, a palce zaciskają się na krawędziach stron, by po chwili przerzucać je z prędkością światła. Niewiele mogę powiedzieć, by nie zdradzić fabuły. Co mogę zrobić, to zagwarantować, że każdy czytelnik powinien być zadowolony z zakończenia. W końcu wszystko się wyjaśnia, a jest to wyjaśnienie, które zostawia nas z przyjemnym uczuciem, że również w naszym życiu wszystko dobrze się ułoży.
Dużą rolę gra powtarzające się “Nigdy, przenigdy” (w oryginale “Never never” – stąd tytuł). Dodaje magii całej powieści. Ogromnie wpływa również na atmosferę między bohaterami – sprawia, że są sobie bliscy, ujawnia, jak bardzo się kochają.
“Never Never” autorstwa Colleen Hoover i Tarryn Fisher jest bez wątpienia pozycją, po przeczytaniu której zapragniecie mieć ją na własnej półce. Sama jestem pewna, że przeczytam ją jeszcze niejeden raz.
