Będę tu siedział dzień i noc. Rozbiję obóz na twoim ganku. I nie odejdę. Mamy cały tydzień, Kotek. Albo załatwimy to jutro i będziesz mieć mnie z głowy, albo będę tu, dopóki się nie zgodzisz. Nie uda ci się opuścić domu.
Myślałam, że wybór książki do pierwszej recenzji będzie trudnym zadaniem. Chciałam, żeby ten wpis był wyjątkowy. Szczerze mówiąc, zupełnie nie miałam problemu z wyborem odpowiedniej książki. Dlaczego? Dlatego, że jedna jest wyjątkowo ważna nie tylko dla mnie, ale i dla mojego bloga.
Jennifer L. Armentrout pochodzi z Zachodniej Wirginii, gdzie też toczy się akcja książki. Jest to romans paranormalny zatytułowany „Obsydian”. Opowiada on o zwyczajnej dziewczynie, Katy, która w wolnym czasie zamyka się w świecie przygód i fikcyjnych bohaterów, by potem opisać swoje przeżycia na blogu (oto właśnie powód, dla którego wybór padł na tę książkę). Kiedy wraz z mamą przeprowadza się do miasteczka położonego u stóp góry Seneca Rocks, spodziewa się nudy i zmian jedynie na gorsze. Wtedy jednak poznaje chłopaka z naprzeciwka – Daemona – i odkrywa, że o nudzie nie można mówić… Głównie dlatego, że nowy znajomy jest arogancki i wybitnie nieprzyjemny. Pewnego dnia Daemon ratuje życie Katy, okazując się zupełnie inną osobą, niż mogłoby się wydawać – pod każdym względem. Wydarzenie to pozostawiło po sobie znak, który zmusza ich do trzymania się razem – przynajmniej przez pewien czas.
Czytając „Obsydian”, zwróciłam uwagę na lekkość pióra autorki. Książkę tę czyta się lekko, przyjemnie i szybko… Możliwe nawet, że zbyt szybko. Jednak podbiła ona moje serce w inny sposób. Narratorem jest główna bohaterka, Katy. Sprawia to, że opisy nie skupiają się na otoczeniu, ale raczej na jej subiektywnych odczuciach. W ten sposób wszystkie sceny z udziałem Daemona stają się bardziej emocjonujące. Wszystkie sprzeczki, których jest mnóstwo, oraz sceny romantyczne stawiają nas na miejscu dziewczyny, której życie zostało nagle wywrócone do góry nogami.
„Obsydian” czyta się z zapartym tchem, a kończy z doszczętnie obgryzionymi paznokciami. To jedna z książek, po przeczytaniu których w panice szuka się ciągu dalszego, by zapełnić pustkę w sercu. Na szczęście autorka nie pozostawia czytelników w tym stanie – „Obsydian” jest zaledwie początkiem serii „Lux”. Dla miłośników Daemona przygotowała także powieść przedstawiającą akcję pierwszej części z perspektywy chłopaka.
Jeśli szukacie nowej Ulubionej Książki, jak najszybciej zabierzcie się za „Obsydian”, a gwarantuję, że się nie zawiedziecie.
