Dziś Wigilia Bożego Narodzenia, dzień, na który czekamy cały rok. Od początku grudnia, w okresie Adwentu, stajemy się coraz bardziej niecierpliwi, skreślamy dni, dzieci otwierają kolejne okienka kalendarzy. Dorosłym często brakuje tych codziennych niespodzianek, małych przyjemności kojarzących się z dzieciństwem i magią Świąt. Dlatego moją małą tradycją jest coroczne czytanie zbioru opowiadań „Podaruj mi miłość” – jedno opowiadanie dziennie od 12 do 23 grudnia.
Pozycja ta zawdzięcza swoje istnienie Stephanie Perkins, która zebrała składające się na nią teksty. Jest także autorką jednego z opowiadań – „Cudu Charliego Browna”. Inni pisarze, których możemy znaleźć w książce, to między innymi słynni David Levithan („Will Grayson, Will Grayson”), Holly Black („Okrutny Książę”), Jenny Han („Do wszystkich chłopców, których kochałam”) i Rainbow Rowell („Fangirl”), lecz także mniej znani, jak Matt de la Peña, Myra McEntire czy Kiersten White.
„Podaruj mi miłość” charakteryzuje się dużą różnorodnością nie tylko tematów i poruszanych w opowiadaniach problemów, ale także gatunków. Znajdziemy tam zarówno historie fantastyczne, jak i obyczajowe. Niektórzy bohaterowie zmagają się z ubóstwem, brakiem akceptacji, inni walczą o spełnienie marzeń, a jeszcze inni wpadają na ścieżkę przeznaczenia wiedzeni przypadkiem. Tak naprawdę jedyny wspólny mianownik opowiadań to świąteczna sceneria i autorzy specjalizujący się w literaturze młodzieżowej. Dzięki temu nasz pół-kalendarz adwentowy codziennie zaskakuje.
Najdłuższe opowiadanie ma około 45 stron. Przeczytanie jednej historii przed snem nie powinno więc sprawiać większego problemu. A jeśli cierpimy na chroniczny brak czasu, możemy rozbić teksty w dowolny sposób i dłużej cieszyć się świąteczną magią!
Dla wszystkich, którzy tak mocno jak ja pokochają opowiadania ze zbioru Stephanie Perkins, mam dobrą wiadomość. Autorka postanowiła też dać wyraz swojemu wakacyjnemu entuzjazmowi, tworząc letni odpowiednik świątecznej pozycji – „Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych opowiadań”.
Na koniec muszę wspomnieć o ślicznej okładce polskiego wydania zaprojektowanej przez Urszulę Pągowską i Elizę Luty. To dzięki niej po raz pierwszy zauważyłam tę książkę na bibliotecznej półce. Sprawia też, że książka może być nie tylko doskonałą świąteczną lekturą, ale także estetycznym elementem wystroju.
Choć tegoroczne Święta już się zaczęły, nic nie szkodzi na przeszkodzie, by jeszcze sięgnąć po „Podaruj mi miłość”. Kto wie, może wprowadzi się też do Waszego domu i będzie towarzyszyć w przygotowaniach? A może znajdziecie swoją własną czytelniczą tradycję?
