Każdy z nas od czasu do czasu lubi powzdychać nad pięknymi historiami miłosnymi, szczególnie tymi z literatury. Możemy spierać się nad ich zasadnością i racjonalnością, ale jedno jest pewne – życie byłoby bez nich smutniejsze.

„Duma i Uprzedzenie” Jane Austen
Mój absolutny faworyt. Historia niezamożnej, energicznej Elizabeth i bogatego, dumnego pana Darcy’ego wciąga od pierwszej strony. Momentami zastanawiamy się, co właściwie czuje do siebie tych dwoje ludzi, z których jedno jest jak ogień, drugie zaś jak lód. Ta klasyczna powieść to doskonała lektura na Dzień Zakochanych.

„Dziwne losy Jane Eyre” Charlotte Brontë
Jedna z mroczniejszych historii miłosnych. Opowiada o losie młodej kobiety, zatrudnionej w roli guwernantki w posiadłości tajemniczego mężczyzny, Edwarda Rochestera. Prezentuje miłość ponad podziałami i rolę, jaką chce i powinna spełniać kobieta. Wskazuje jednak także na wiążącą siłę związku, który pozostawia na nas znamię, którego nie zmyjemy nigdy.

„Julia” Anne Frontier
„Julia” to książka mało znana i bardzo niedoceniana. Po reinterpretacji szekspirowskiego dramatu można by się spodziewać tragicznego romansu, jednak autorka pokazuje czytelnikom inną wersję wydarzeń. Równolegle do historii ze średniowiecznej Sieny prowadzona jest akcja współczesna – Julia Jacobs, Amerykanka, przybywa do Włoch, by odkryć tajemnicę klucza, który otrzymała w spadku. Spodziewa się fortuny, jednak niespodziewanie odkrywa opowieść sprzed wieków. Wątek miłosny jest niepewny do ostatniej strony, dzięki czemu nie nudzi się, a powieść posiada niepowtarzalny nastrój.

„V jak Vendetta” – Alan Moore (komiks)
Wątek miłosny z komiksu Alana Moore’a może wydać się nieco pokręcony, trochę dziwny, wręcz nienormalny. Z początku, kiedy V ratuje Eve, porywa ją. Choć zapewnia jej wszelkie wygody, dziewczyna nie może opuścić kwatery mężczyzny, który szanuje ją i dba, by niczego jej nie brakowało, jednak nigdy nie pokazuje twarzy. Mimo wszystko z jakiegoś powodu Eve ufa mu, a z czasem rozkwita w niej uczucie do zamaskowanego dobroczyńcy, walczącego równocześnie o wolność społeczeństwa. To tragiczna, wzruszająca historia o poświęceniu i wsparciu.

Saga o Thorgalu – Grzegorz Rosiński
Thorgal Aegirsson jako mały chłopiec trafia do wioski Wikingów. Nikt nie wie, skąd naprawdę pochodzi, przez co wiele osób nie ufa mu w pełni. Aaricii obce są takie uprzedzenia. Dorastając ramię w ramię z Thorgalem, zna go jak samą siebie. Z upływem lat oboje dorośleją i zakochują się w sobie, biorą ślub, zakładają rodzinę. Ilustracje Grzegorza Rosińskiego doskonale oddają charakter komiksów, sprawiając, że czytelnik nie jest w stanie oderwać się od czytania.

„Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z ziemniaczanych obierek” – Mary Ann Shaffer, Annie Barrows
Rok 1946. Juliet Ashton, londyńska pisarka, właśnie zyskuje rozgłos dzięki humorystycznym wojennym opowiadaniom. Zaczyna doskwierać jej wypalenie pisarskie, kiedy pewnego dnia otrzymuje list od mężczyzny z Guernsey, małej brytyjskiej wysepki, informujący o znalezieniu książki należącej do Juliet. Adresat prosi także o podanie adresu londyńskiej księgarni, która mogłaby posiadać inne pozycje Charlesa Lamba. Tak rozpoczyna się korespondencja Juliet i Dawseya, która doprowadzi do rozwinięcia silnego uczucia o solidnych podstawach.

Saga o braciach Benedictach – Joss Stirling
Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o twórczości Joss Stirling. Są to typowo młodzieżowe powieści, romanse paranormalne. Seria rozpoczyna się tomem „Kim jesteś, Sky?”, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia i bezpowrotnie. To urocze, dość schematyczne historie, które zawsze dobrze się kończą. Miłość w nich jest niewinna i szczera. Powieści opowiadają o sawantach – osobach o nadzwyczajnych talentach, z których każda ma swojego przeznaczonego, innego sawanta urodzonego w podobnym czasie, którego moce dopełnią jej życie. Pomysł ten jest bardzo oryginalny – nie słyszałam nigdy o książce, w której występowałaby taka rzeczywistość.

„Zmierzch” – Stephanie Meyer
Tyle się złego mówi o „Zmierzchu”. Wytyka mu się brak polotu (delikatnie mówiąc), schematyczność. Mało tego, ludzi czytających tę powieść utożsamia się z najmniej rozwiniętym typem czytelnika. Ale wiecie co? Ja lubię „Zmierzch”. Nawet bardzo. To prawda, że jest schematyczny, a legenda, jaka narosła wokół niego, sprawiła, że na samą myśl o tej książce wielu osobom robi się niedobrze. Myślę jednak, że to dość krzywdzące dla czytelniczek i czytelników o naprawdę dobrym guście, którym spodobała się ta historia. Bo o historię tu właśnie chodzi, prawda? To romans paranormalny, a takie rzadko są arcydziełami pod względem technicznym. W Walentynki możemy więc odłożyć na bok uprzedzenia i sięgnąć po lekką powieść romantyczną z wampirem w tle. A jeśli nie chcemy, to dajmy innym nacieszyć się nastoletnią miłością ze „Zmierzchu”.

„Krótka historia o długiej miłości” – Angelika Kuźniak, Ewelina Karpacz-Oboładze
Miłość Małej i Ju to prawdziwe uczucie, które zrodziło się w najgorszym momencie, by pomóc im przetrwać. Bohaterowie poznają się w więzieniu po drugiej wojnie światowej – oboje są przetrzymywani jako więźniowie polityczni. Porozumiewają się alfabetem morsa, szukając potem innych rozwiązań. Po jakimś czasie znają jedynie dźwięk swoich głosów – wygląd wciąż jest tajemnicą. Nie przeszkadza im to jednak. Spędzając całe dnie na wystukiwaniu wiadomości, poznają się i zakochują w sobie. Choć przyjdzie im spędzić całą młodość w niewoli, Ju oświadcza się ukochanej. Władze przenoszą ich w różne miejsca. Stale utrzymują kontakt – z czasem zaczyna pomagać im w tym ojciec Ju. Ta prawdziwa historia pokazuje, co naprawdę liczy się w miłości i co pozwala jej przetrwać długie lata.
„Kto ratuje jedno życie…” – Jerzy Bielecki
O tej książce dowiedziałam się z „Głosu przeszłości” Zbigniewa Zborowskiego. Jest to historia prawdziwa, która wydarzyła się podczas drugiej wojny światowej. Autor, Jerzy Bielecki, jako niespełna dwudziestolatek dostał się do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Tam poznał Cylę, w której zakochał się bez pamięci. Po czterech długich latach spędzonych w niewoli w brawurowy sposób ucieka, zabierając ze sobą ukochaną. Los rozdziela ich potem na 39 lata, by pewnego dnia przywołać niesamowite wspomnienia.
Niestety nie miałam jeszcze okazji przeczytać tej książki, a historię znam jedynie z reportaży. Bardzo trudno mi ją zdobyć (dlatego też nie zamieściłam zdjęcia), ponieważ nie dysponują nią trójmiejskie biblioteki. Na pewno będę dalej szukać – nie pozostawię tak pięknej opowieści nieprzeczytanej.
