„Krótka historia o długiej miłości” – Angelika Kuźniak & Ewelina Karpacz-Oboładze

Doskonale zapamiętała tę chwilę. Jak gdyby wszystko ważne zdarzyło się tylko wtedy.

Była sobota, grudzień czterdziestego siódmego roku.

W ścianę sąsiedniej celi zastukali przed północą. Cicho, cichuteńko.

O „Krótkiej historii…” wspominałam w walentynkowym artykule w kontekście najpiękniejszych historii miłosnych w literaturze. Prawdopodobnie zauważyliście, że wyparła takie słynne historie, jak – między innymi – „Romeo i Julia” Williama Shakespeare’a. Muszę przy tym zaznaczyć, że dramat ten jest jednym z moich ulubionych utworów literackich. Co takiego jest w książce Angeliki Kuźniak, że tak mnie zachwyciła? Historia. Krótka – jak mówi tytuł – ale jakże piękna.

Wszystko wydarzyło się po drugiej wojnie światowej. Do więzienia trafia dwóch więźniów politycznych – Wiesława Pajdak i Jerzy Śmiechowski. Uwięzieni w sąsiadujących celach, całe dnie spędzali na rozmowie, porozumiewając się alfabetem Morse’a. Od świtu do zmierzchu wsłuchiwali się w stuknięcia dobiegające zza ściany, coraz wyraźniej widząc, że nie połączył ich jedynie ślepy traf. Przeznaczona im była miłość – a ta była prawdziwa, szczera i niepowtarzalna. Kiedy przeniesiono ich do innych cel, a nawet innych więzień, nie tracili nadziei – kontaktowali się ze sobą listownie, korzystając z pomocy ojca Jurka. Byli dla siebie wsparciem w najtrudniejszych momentach życia, jednak równie mocno kochali się, kiedy wszystko było dobrze. Wiedzieli, ile warte jest ich uczucie, jak wielkie jest cierpienie, kiedy brakuje ukochanej osoby.

Należy zwrócić uwagę na tragiczną sytuację młodych ludzi, których życie zostało wywrócone do góry nogami. Podczas wojny wybrali służbę ojczyźnie, za co po jej zakończeniu zostali ukarani. Lata studenckie, które powinni przeznaczyć na edukację, spędzili w więzieniu, marznąc w celach. To tam uczyli się, tam Jurek pisał pracę dyplomową. Cały ich świat został brutalnie zamknięty w czterech chłodnych ścianach. Nie otrzymali szansy na zabawę, na romanse lub podróże. Wszystko, co mieli, wydarli z okrutnych rąk losu. Walczyli jednak dalej, mając przed oczami wizję lepszej przyszłości.

Ważną i zasłużoną w tej historii postacią jest ojciec Jurka, który nie tylko sprzyjał miłości młodych, ale wspierał ich na każdym kroku. Pośredniczył w korespondencji, kiedy do każdego z nich mógł trafić tylko jeden list. Pocieszał, kiedy więźniom brakowało już sił. Dopytywał, czego potrzebują, przesyłał ciepłe ubrania. Przyjął Wiesię pod swoje skrzydła, pokochał i troszczył się o nią jak o własną córkę.

Choć historia Małej i Ju (jak nazywali siebie Wiesia i Jurek) jest naprawdę długa, autorki ujęły ją nadzwyczaj zwięźle. Niewiele jest rozdziałów, w których doświadczymy standardowej narracji. W większości książka składa się z listów między więźniami. Dzięki temu zagłębiamy się całkowicie w świat uczuć młodych ludzi, którzy z niecierpliwością wypatrują dnia, w którym po raz pierwszy ujrzą swoje twarze i będą mogli żyć długo i szczęśliwie. Razem z nimi doświadczamy radości i smutku, cierpienia i ulgi, troski o najbliższych. „Krótka historia o długiej miłości” to opowieść pełna wzruszeń i nadziei, która przepełnia młodą parę.

Historia opowiedziana przez Angelikę Kuźniak i Ewelinę Karpacz-Oboładze nie przedstawia jedynie miłości, która pokonuje wszelkie przeszkody. Ukazuje problemy, z jakimi borykały się po wojnie osoby, które poświęciły się walce o wolność ojczyzny. To pozycja, którą powinien znać każdy Polak, bez względu na to, czy większą uwagę zwraca na akcenty romantyczne, czy patriotyczne.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij