„Zaczytana i Bestia” – Ashley Poston

Bo, widzicie, moja mama uwielbiała książki, tata wciąż je uwielbia, a ja podobnie.

Tylko że za tymi słowami kryje się znacznie więcej niż tylko miłość do literatury. Uwielbiam to, jak ich grzbiety wyglądają razem na półce. Uwielbiam dotyk papieru, gdy przewracam strony. Uwielbiam opasłe tomy i cienkie broszury. Uwielbiam słowa i to, jak są ze sobą połączone, a przede wszystkim uwielbiam opowiadane przez nie historie. Uwielbiam w książkach to, że tak naprawdę są czymś więcej – są drzwiami.

Z początku obawiałam się sięgnąć po „Zaczytaną i Bestię”, a już na pewno zamierzałam z tym zaczekać do czasu, aż pojawi się w bibliotece miejskiej. Nie wytrzymałam, kiedy zobaczyłam cytat na jednym z bookstagramów (nie pamiętam, na którym, wybaczcie!). Chodzi mi o poniższy:

Dzwonek obwieszcza koniec lekcji, a ja zamykam z satysfakcją zeszyt i wciskam go do torby. Panna Rayna zaznacza miejsce, w którym skończyliśmy czytać Zmierzch Stephanie Meyer, po czym krzyczy, żebyśmy dokończyli w domu. Kilka osób jęczy po cichu, że musi czytać o błyszczących wampirach, ale nauczycielka szybko mówi:

– Jakby pierścień niewidzialności był bardziej prawdopodobny. A jutro spodziewajcie się sprawdzianu z różnic między Draculą a Zmierzchem!

Pomyślałam, że skoro takie rzeczy dzieją się w tej książce, to muszę ją przeczytać. Mało tego – muszę ją mieć! Od razu złożyłam zamówienie i kilka dni później „Zaczytana i Bestia” stała już na mojej półce. Niedługo oczywiście, bo szybko trafiła na stosik książek właśnie czytanych.

Powieść przedstawia życie dwojga bohaterów – Rosie Thorne i Vance’a Reignsa. On jest gwiazdą Hollywood – przystojnym, rozchwytywanym nastolatkiem znanym z roli słynnego antybohatera uniwersum Starfield, generała Sonda. Ona – zakręconą miłośniczką literatury i kultury popularnej, romantyczką, która nie potrafi zapomnieć o chłopaku, z którym spędziła wieczór na konwencie, który odbył się kilka miesięcy wcześniej. Idą zupełnie różnymi drogami, które nie mają szans, by się przeciąć… Czy na pewno? Kolejny wybryk Vance’a sprowadza na niego karę zesłania do małego miasteczka, w którym mieszka Rosie. Lawina pechowych zdarzeń sprawia, że zmuszeni są spędzić ze sobą więcej czasu.

Krótko mówiąc, jest to lekka powieść o prostej, schematycznej budowie. Nie zrozumcie mnie źle – niczego jej nie zarzucam. W najmniejszym stopniu nie czyni jej to złą książką. W swojej kategorii jest bardzo sympatyczną, dobrze napisaną historią. Nie brakuje jej niczego, wszystkie wątki są zakończone – i to w bardzo dobrym stylu.

To powieść dla wszystkich romantyków i marzycieli – osób takich jak Rosie, główna bohaterka. W jej przypadku spełnia się marzenie każdego bibliofila, możliwość przebywania w pięknej, bogatej bibliotece. To miejsce oczarowało mnie, między innymi dzięki niemu nie miałam ochoty odkładać książki, dopóki nie dotarłam do ostatniego słowa na ostatniej stronie. Oczywiście przyczynił się do tego także przeuroczy wątek romantyczny. Rozwija się on powoli od wzajemnej niechęci, przez rozkwitające uczucie, do pełnoprawnego związku.

W trakcie akcji możemy także obserwować przemianę bohaterów. Zabawne, że zachodzi ona u Rosie i Vance’a w dwie różne strony. Ona stopniowo nabiera odwagi i pewności siebie, on – pozbywa się arogancji i egoizmu, charakterystycznych dla maski, którą przyjął jeszcze w dzieciństwie. To pokazuje, Przemiana chłopaka była tak duża, że wraz z nią moje odczucia co do niego zmieniły się całkowicie. Przyznaję, na początku niespecjalnie go lubiłam. Irytował mnie i drażnił. W pewnym momencie jednak spodobał mi się. Podczas lektury konkretnego fragmentu pomyślałam „jednak lubię Vance’a” i tak już zostało.

Ogólnie rzecz biorąc, bohaterowie są zróżnicowani. Dość wyraźny jest także wątek LGBT+. Jednym z przyjaciół Rosie jest Quinn, osoba niebinarna. Wydaje mi się, że nieidentyfikowanie się z żadną płcią jest dość rzadko poruszane w literaturze. Cieszę się, że się to zmienia.

O serii książek Ashley Poston będących retellingami klasycznych baśni usłyszałam już dawno, jednak nigdy nie zainteresowałam się nimi na tyle, by po jakąś sięgnąć. „Zaczytana i Bestia” uświadomiła mi, że zdecydowanie zbyt rzadko sięgam po nowe literaturę młodzieżową. Po jej lekturze jestem pewna, że przeczytam także pozostałe pozycje autorki, jak i inne podobne do nich powieści.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij